W nocnym życiu Paryża daje się odczuć wyraźną zmianę. Wszystko wokół nabiera przyspieszenia. Wrzawa zabaw i nocne podniecenie zakłócają codzien­ne zajęcia i emocje mieszkańców miasta. Serca tańczących biją niemal w ryt­mie pracy silników samochodów mknących przez Plac Gwiazdy i Pola Elizej­skie. Paryż wygląda teraz jak w chaotycznych filmach, które dadaiści puszczali w przyspieszonym tempie dla zaskoczenia widzów. „Uwaga na kapelusze, laski, koronki. Niebezpieczeństwo!” – głosi ogromny napis przy wejściu do kolejki górskiej w lunaparku. Brzmi on jak komentarz do pantomimicznych gestów paryżan. Na ulicy Royale starszy pan w surducie przedwojennego kroju patrzy osłu­piały na dwie młode kobiety całujące się bez skrępowania

Rzeczywiście od pewnego czasu dochodzi między nimi do częstych sprze­czek. Choćby ostatnio, kiedy Kiki umówiła się z nim w kawiarni. Czekał na nią wraz z przyjaciółmi na tarasie. Mieli zjeść razem kolację. Gdy przyszła, nawet się nie przywitała, tylko od razu zaczęła na niego krzyczeć. Zarzucała mu, że sypiał z jedną z jej koleżanek, kiedy ona była w Ameryce. Wyprowadzona kom­pletnie z równowagi jego stoickim spokojem, obrzucała go wyzwiskami i okła­dała pięściami. Man wstał od stolika i zasłaniając się przed ciosami, wziął ją pod rękę i zaciągnął do Istrii. Przez całą drogę nie powiedział ani słowa. Ona zaś krzyczała na niego bez przerwy, nawet kiedy znaleźli się już w hotelu. Man zamknął drzwi pokoju i uderzył ją w twarz z taką siłą, że osunęła się na podło­gę.

Przed rokiem zabrał ją na wystawę obrazów Ingres’a. Chciał jej pokazać te tak podobne do niej odaliski. Wyjaśnił jej wówczas, że Ingres, zanim został zna­nym malarzem, zarabiał na życie grą na skrzypcach w Tuluzie, w orkiestrze na Kapitolu. Man widział w tej historii alegorię swego losu, mimo że sam nie gra na żadnym instrumencie. Jego skrzypcami jest fotografowanie chociaż – po­dobnie jak Ingres – uważa malarstwo za swój prawdziwy zawód. Niestety, nikt nie chce kupować jego obrazów. Utrzymuje się natomiast dzięki fotografiom. Musi więc pogodzić marzenia z rzeczywistością. Klisza jest już sucha. Man rysuje dwa otwory rezonansowe w kształcie lite­ry f na plecach swojej Kąpiącej się. W ten sposób powstaje utrwalony na zawsze obraz – synteza jego dadaistycznych prac: Kiki, fotografia, humorystycz­ny hołd złożony Ingres’owi i malarstwu. Wszystkie namiętności artysty zostają jakby skondensowane w surrealistycznym i migawkowym śnie.

Kiki jest dla niego nie tylko najpiękniejszym z jego ready-mades, jego uko­chanymi skrzypcami, ale jest też ucieleśnieniem Malej kąpiącej się Ingres a. Mniej więcej kwadrans później obydwoje wychodzą z hotelu Istria, który mieści się na ulicy Campagne-Premiere, w kamienicy pod numerem 29, i zni­kają w bramie domu numer 31a. Skrzypce Ingres’a? Kiki przestaje się dąsać. Rozbiera się i przybiera spon­taniczną pozę.Odwróć lekko głowę! Nie tak! W lewo, tak bym widział twój profil! Włóż ręce między uda. Właśnie tak!Man układa kawałek tkaniny wokół jej bioder. Ustawia światło i po chwili zwalnia migawkę.Już, gotowe!

Ob­wieszona biżuterią, nie waha się policzkować swych kochanków na oczach wszystkich, pozostawiając na twarzach nieszczęśników bolący ślad gniewu i od­cisk po twardych bransoletach z kości słoniowej. Przy niej Kiki zdaje się być de­likatnym, subtelnym aniołem. Ale zarówno Nancy, jak i ona, każda na swój spo­sób, wypowiedziały wojnę tym samym mieszczańskim przesądom. Man poznał lady Cunard i miał okazję ją fotografować na długo przed spo­tkaniem Nancy, w której z trudem udaje mu się odnaleźć podobieństwo do matki. Na początku 1924 roku Nancy zaprosiła go, podobnie jak Kislinga, Coc­teau, Bretona i Aragona, na wystawę swojej kolekcji obrazów, odbywającą się w jej domu na ulicy Le Regrattier. 

Zdarza się, że Therese przesypia całą noc w jego ramionach, ale nic poza tym… Duchamp spotkał ostatniego lata bogatą, owdowiałą Amerykankę, która stała się jego faworyzowaną kochanką. Nazywa się Mary Reynolds. Kiedy Marcel wyjeżdża na turnieje szachowe, ona pokazuje się w towarzystwie Mana Raya, który wykorzystując jej znajomości, poznaje wiele znakomitych osobistości. Od czasu, gdy zamieszkali w Istrii, Kiki prawie wcale nie odwiedza Trista­na Tzary. Uważa, że bardzo się zmienił. Stało się tak, odkąd poznał Nancy Cunard, bogatą dziedziczkę Cunard Line, dużego przedsiębiorstwa żeglugi trans­atlantyckiej.  Nancy zyskała uznanie jako poetka i przyjęto ją do klubu „niepo­konanych i zbuntowanych” na równi z surrealistami.

Sierpień 2016
P W Ś C P S N
« Lis    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031